20 listopada 2010

Skarb z Bonina + kilka mitów

Nowy srebrny skarb wczesnośredniowieczny odkryty na Pomorzu Zachodnim!
Na ponad 4300 monet (2000 sztuk: denarów krzyżowych - krzyżówek oraz kilka dirhemów arabskich) i "siekańców" (2300 sztuk) pochodzących z XI w. (datowanie robocze), natrafiły mieszkanki miejscowości Bonin w gminie Manowo, w trakcie sadzenia kwiatów przy szkolnym placu zabaw.

Gratulacje i podziękowania dla szanownych Pań - mam nadzieję, że zostaną wynagrodzone za taką wspaniałą postawę przynajmniej zgodnie z ustawą o ochronie zabytków.




Dwa naczynia ceramiczne, w których umieszczone zostało srebro (o masie 3,4 kg) zalegały na głębokości kilkunastu centymetrów. Wstępnie oględziny wskazują, że owinięte były w delikatne płótno.
Do końca listopada skarb można oglądać w Muzeum w Koszalinie. Natomiast na wiosnę 2011 roku ma być przygotowana specjalna wystawa. Trzymamy za słowo!

Kilka fotografii znaleziska:







Z tego miejsca muszę się rozprawić z kilkoma "kwiatkami" - nie mam pojęcia, czy powstały one w skutek nieścisłości dziennikarzy, czy też w wyniku rozentuzjazmowania pracowników muzeum.

"Według archeologów, w miejscu znalezienia monet nie było we wczesnym średniowieczu żadnej osady. Dlatego, zdaniem Jerzego Kalickiego [dyrektor Muzeum w Koszalinie], znalezisko może mieć związek ze szlakiem kupieckim prowadzącym do Kołobrzegu, który już wówczas był znaczącą osadą handlową.

"Być może właściciel monet poczuł się w czasie drogi zagrożony (...) i dlatego ukrył skarb w ziemi. Nie wykluczam też, że monety znalazły się w Boninie na skutek wtórnego nawiezienia ziemi z innego terenu. Jednak na pytanie, w jaki sposób skarb znalazł się w tym miejscu, chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi" - powiedział Kalicki."

Już od dłuższego czasu w archeologii odchodzi od tak mechanicznego łączenia skarbów z deponowaniem przy szlakach handlowych, w ramach "przechowania na potem" lub ukrycia w momencie zagrożenia. To przestarzała interpretacja. W tym momencie większy nacisk kładzie się na motywy, których źródło wypływa ze światopoglądu ówczesnych ludzi (sfery magiczno-wierzeniowej), na przesłanki całkowicie nieutylitarne (wedle naszych standardów). Prawidłowością jest, że skarby najczęściej deponowano z dala od siedzib ludzkich, często przy ciekach wodnych, w górnych lub środkowych partiach stoków, pod kamieniami, prawdopodobnie także w dziuplach drzew. Zdarza się, ponadto iż w miejscu ich odkrycia rejestrowane są ślady palenisk. Dlaczego zatem skarby były "ukrywane"? Jedna z teorii wskazuje na możliwość składania ich w miejscach granicznych, być może związanymi z terytoriami plemiennymi i/lub kultem, wierzeniami. Sprawa nie jest zatem tak prosta, jak sugeruje pan Kalicki.

"Według archeologów z koszalińskiego muzeum, delikatna struktura płótna wskazuje, że nie był to worek, w który zawinięto naczynia, lecz prawdopodobnie koszula właściciela wczesnośredniowiecznej fortuny."

To zdanie doprowadziło mnie do uśmiechu :) Bez jakichkolwiek poważniejszych przesłanek, bez analiz pokusić się o tak daleko idącą interpretację? Czy naprawdę musiała być to akurat k o s z u l a, a do tego właśnie "właściciela"? 

Szerzej o znalezisku:

6 komentarzy:

  1. Tekst o koszuli mnie również rozbawił. Moim zdaniem zbyt często mówi się, że wszystkie skraby znalezione na tych terenach mają związek ze szlakami handlowymi (szlakami bursztynowymi). Uważam, ze na tych terenach było bardzo dużo grodów, a te o których wiemy stanowią tylko ich małą cząstkę. Na ziemi lubawskiej jest wiele wzniesień, które nie wyglądają na góry ukształtowane przez lodowiec - uważam, że mogą to być grodziska (pozostąłosści po wczesnośredniowiecznych grodach).

    A tka przy okazji spytam.Słyszałeś o skarbie z Łążyna?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkrycia nowych grodzisk to bardzo sporadyczna sprawa, ale fakt czasem się zdarza :)

    O skarbie z Łążyna nie słyszałam, ale chętnie uzupełnię lukę w wiedzy :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Klaniam sie Autorce i chcialbym dodac, ze skarb z Bonina przewyzsza 'na wage' spektakularny skarb z okresu Vikingow znaleziony w Nørremølle na Bornholmie w 2006 roku, wazacy tylko 2.5 kg i zawierajacy 1168 monet i 254 kawalki. Na wyspie jest okolo stu miejsc, w ktorych znaleziono monety z okresu 900-1150 i jest to najwieksze zageszczenie tych znalezisk w calej Danii. Czy skarb z Bonina mogl miec zwiazek z handlem prowadzonym przez Vikingow z poludniem Europy i Bliskim Wschodem?
    Pozdrowienia
    Massovia

    OdpowiedzUsuń
  4. Skarb znaleziony w Boninie stanowi największe powojenne znalezisko tego typu na Pomorzu. Z tego też względu faktycznie część wypowiedzianych przez dyrektora Jerzego Kalickiego opinii na jego temat należy złożyć na karb emocji. Wszak takie znalezisko nie zdarza się codziennie. Część jednak informacji wynika z niekompetencji dziennikarzy.
    Po pierwsze - nie wiemy na jakiej podstawie stwierdzono, iż "w miejscu znalezienia monet nie było we wczesnym średniowieczu żadnej osady". Osadnictwo było i dość gęsto koncentrowało się wokół jeziora Lubiatowo. W samym Boninie stwierdzono istnienie najprawdopodobniej grodziska, dużej osady podgrodowej oraz osady palowej. Ze względu na niewielki zasięg badań na tych obiektach ciężko jednak stwierdzić wzajemne relacje chronologiczne pomiędzy nimi.
    "Już od dłuższego czasu w archeologii odchodzi od tak mechanicznego łączenia skarbów z deponowaniem przy szlakach handlowych, w ramach "przechowania na potem" lub ukrycia w momencie zagrożenia"
    Nie do końca możemy się zgodzić z tą opinią. Oczywiście funkcja tzw. "kultowa" jest o wiele lepiej udowodniona. Jednak w tym przypadku wielkość depozytu świadczyć może jednak o jego charakterze gospodarczym. Pamiętajmy, że ukryty został najprawdopodobniej pod koniec XI wieku. Półwiecze to było na Pomorzu czasem wielkich zmian społeczno - politycznych. To wtedy właśnie upadła sieć tzw. grodów plemiennych - niewielkich obiektów obronnych zarządzanych przez lokalne, silnie rozproszone elity. Do głosu zaczęły dochodzić potężne rody koncentrujące w jednym roku władzę w kilku dużych ośrodkach protomiejskich (typu Kołobrzeg, Szczecin). Wówczas to także powoli na Pomorzu zaprzestano chować zmarłych pod kurhanami - czyli grobami o charakterze elitarnym. Wydaje nam się, że fakt ukrycia depozytu bonińskiego wiązać się mógł z owymi perturbacjami i poczuciem zagrożenia lokalnych przedstawicieli elit.
    "Według archeologów z koszalińskiego muzeum, delikatna struktura płótna wskazuje, że nie był to worek, w który zawinięto naczynia, lecz prawdopodobnie koszula właściciela wczesnośredniowiecznej fortuny"
    Oczywiście ta opinia musi zostać potraktowana jako "puszczenie oka" do widza. W tej chwili właśnie szczątki tkaniny zostały wysłane do specjalistycznych analiz wykonywanych w Łodzi. Odpowiedzą one nam na wiele nurtujących pytań dotyczących tego elementu znaleziska.

    Na pytanie zaś Masovii: Czy skarb z Bonina mógł mieć związek z handlem prowadzonym przez Vikingow z południem Europy i Bliskim Wschodem? możemy odpowiedzieć:
    nie miał, wikingowie (nie Vikingowie) zakończyli swą działalność dużo wcześniej na tych terenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za tak obszerne sprostowanie i wizytę. Czekamy na więcej informacji o skarbie.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Cieszę się, że Muzeum w Koszalinie zechciało ustosunkować się do artykulu i wyjaśnić pewne kwestie. To nadal rzadka i ze wszech miar godna pochwały postawa administracji muzealnej wobec czytelników blogów i gości muzeów. Niestety, odpowiedź Muzeum wykluczająca możliwy związek skarbu z Bonina z handlem prowadzonym przez wikingów nie jest zgodna z dotychczasowymi wynikami badań archeologicznych w Wolinie, Kołobrzegu i Janowie Pomorskim, gdzie obecność wikingów w tych rejonach do połowy XI wieku została jednoznacznie potwierdzona.

    OdpowiedzUsuń